Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP
Xena Warrior Princess
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Be my Grandma

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna -> Fan Fiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Luna
Bogini - Administratorka



Dołączył: 24 Mar 2006
Posty: 914
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 320 m n.p.m.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:26, 27 Gru 2006    Temat postu: Be my Grandma

"By my Grandma"

Written by Xenka

-Ewa potrzebuje naszej pomocy.-orzekła Gabriela po przeczytaniu na głos listu od Ewy.
Obie przyjaciółki siedziały pośród ciemnego lasu. Dookoła nich były stare,wysokie drzewa,które nocnym,zimnym wiatrem oddawały ciepło nagromadzone w upalne dni w konarach. Konary i mieszkające na nich liście tańczyły teraz w rytm chłodnego tańca-wiatru. Wiatru,który owiewał teraz włosy na spuszczonej głowie zamyślonej Xeny i wpatrującą się w nią twarz Gabrieli. W twarzy Xeny widać było teraz zakłopotanie i pewnego rodzaju ból,który odmalował się smutną miną. Obok siedziała Gabriela,która nie chcąc zranić przyjaciółki pozwoliła jej myśleć w spokoju,a teraz dokładała drzewa do ogniska. Dzięki temu na twarzy wysokiej kobiety z czarnymi włosami jeszcze lepiej można było dostrzec niepewność. Siedziała pochylona nad ogniem i bawiła się w nim patykiem. Gabriela sama nie wiedziała dlaczego Xena jest aż tak smutna. Nie mogła tego pojąć,przecież chodziło tylko o powrót do Rzymu i pomoc Ewie. Nie wiedziała tylko,że jej przyjaciółka czuje niepokój. Czuje,że tam w Rzymie stanie się coś złego,dlatego dziś nie miała ochoty rozmawiać. Gabi poczekała jeszcze chwilę i bez słowa położyła się spać,gdyż mimo zakłopotania Xeny,wiedziała,że jutro będzie się kłaść spać w Rzymie. Sama nie miała dobrych wspomnień związanych z tym miastem,ale jeśli chodziło o Ewę była gotowa się przemóc. Xena niestety tego wieczoru nie zmrużyła oka..
Ranek był tego dnia śliczny. Zaraz po przebudzeniu i otworzeniu oczu człowiek zapominał o wczorajszym wieczorze,zimnym i niemiłym. Ten dzień był upalny i przytulny. Aż chciało się żyć. Dookoła śpiewały ptaki i piszczały małe leśne zwierzątka. Radość i miłość wręcz wylewały się z promieni gorącego i złotego słońca.
Kiedy Gabriela otworzyła oczy zobaczyła krzątającą się Xene,która pakowała ich rzeczy. Będąc jeszcze zaspaną i ziewając wysunęła się spod ciepłego koca,który zaraz złożyła i zapakowała jej przyjaciółka. Gabriela nareszcie odważyła się odezwać do Xeny:
-Postanowiłaś coś w sprawie wyjazdu do Rzymu?
Xena odwróciła się do niej i spojrzała na Gabrielę z zakłopotaniem:
-Wcale nie chcę znów jechać do Rzymu,ale czuję,że tym razem Ewa naprawdę mnie potrzebuje.
-Nie możemy jej zawieść.-skwitowała Gabi.
Ponieważ przyjaciółki znajdowały się w pobliżu Rzymu,więc na miejscu były już w południe tego samego dnia. Wkroczyły do Rzymu,najbardziej znienawidzonego przez nie obie miasta. Szły powoli po swoich obu stronach mając brudne,zakurzone domy biedoty. Właśnie z jednego z nich wyszła kobieta. Xena i Gabi nie zwróciły na nią uwagi,do czasu gdy dziewczyna odwróciła się i pierwsze co uderzyło je w oczy to duży brzuch dziewczyny którą rozpoznały dopiero teraz.
-Ewunia?- spytała jakby sama Xena mając przy tym ogromnie zdziwiona minę.
Ewa stała zaś w różowej sukience z zieloną tkaniną narzucona na ramiona i uśmiechała się tak słodko i z takim szczęściem jak jeszcze nigdy dotąd. Podbiegła szybko do Xeny i przytuliła się najmocniej jak umiała.
-Matko…-rzekła po chwili-nawiedziło mnie szczęście.
-Ale…-Xena już chciała zapytać o szczegóły ugryzła się w język.
Ewa spuściła oczy i radość zniknęła z jej twarzy.

-Jestem w ciąży z człowiekiem…-urwała i chwilę się zamyśliła. Opowiadała bowiem swojej matce swoja historię, swojego szczęścia, a raczej nieszczęścia. Opowiadała to w swoim tymczasowym domu,skromnej,białej gliniance. Znajdowało się tu duże łóżko,stół z desek i parę starych krzeseł. Mimo skromności domek robił wrażenie miłego,czystego i przytulnego. Czuć było w tym domu miłość. Po chwili Ewa wróciła do swojego opowiadania.
-Jestem w ciąży z człowiekiem,którego kochałam i miałam poślubić. Był dla mnie taki dobry i opiekuńczy,że postanowiłam być z nim bliżej. Ale potem armia na jego czele wjechała do wioski,ograbiła ją i odjechała. Od tamtego czasu najeżdżają naszą wioskę,uznając ją za swoja własność. Grozili,że jak zorganizujemy święto na pamiątkę śmierci Eliego,zabiją nas co do jednego.
Xena złapała ją za ręce i powiedziała czule:
-Nie pozwolę skrzywdzić ani ciebie ani twoich przyjaciół. Ty musisz myśleć tylko o dziecku i o jego zdrowiu. To jest najważniejsze,resztę zostaw mnie i Gabrieli.
-To dziecko jest dla mnie bardzo ważne matko,wniesie nowe światło w moje życie.
Xena odsunęła się na chwilę od Ewy i oparła się pupą o stół. W jej oczach pojawiła się łza.
-Ja tez miałam takie marzenia,kiedy chodziłam z tobą w ciąży.
Ewa zrozumiała o co chodzi jej matce i jedyne co przyszło jej do głowy to przytulenie się do rodzica,który tak dużo przez nią wycierpiał.
Wieczorem w tej pozornie cichej chatce było bardzo gwarno. Ewa chciała,aby jej przyjaciele poznali jej matkę więc sprosiła masę osób. Niektórzy znali Xenę z opowieści,więc pytali czy to co słyszeli naprawdę się zdarzyło. Wiele osób ciekawiła tez Gabi. Wypytywali ją o ich przyjaźń,zadając czasem zbyt intymne pytania, na które Gabriela odpowiadała dowcipnym słówkiem i zamykała się cała sprawa. Wtedy Ewa wzniosła puchar wina i rzekła:
-Za tydzień obchodzimy dzień śmierci Eliego. Myślmy w tym tygodniu o nim i jeszcze goręcej róbmy to o czym mówił.
Wtedy wstała także Xena czując się zobowiązaną dorzucić coś od siebie:
-Eli był wielkim człowiekiem. I wielu ludzi stało się wielkimi po spotkaniu z nim. Zginął z ręki Aresa po to,aby pokazać nam,że czasami warto wejść na drogę miłości nie sięgać od razu po miecz. Eli oddał życie za takich jak wy,uszanujcie to.
Mówiła te słowa z powagą na twarzy a kiedy skończyła usiadła w zamyśleniu. Znów czuła,że wydarzy się coś złego. Czuła to tak mocno,aż nagle w mieście wybuchł okropny krzyk. Stukot końskich kopyt mieszał się z krzykami przerażonych ludzi. Nie myśląc długo wstała i wybiegła na zewnątrz. Gabriela pobiegła natychmiast za nią. Oczom Xeny ukazał się obraz plądrowanej wioski. Żołnierzy,którzy wyrzucali niewinnych ludzi z ich domów,kobiety biegające jak oszalałe po ulicach w nicości szukając pomocy. Xenie przypomniała się ona sama. Przypomniała sobie jak to ona najeżdżała na wioski,zabijając niewinnych mieszkańców i plądrując ich wioski. Wezbrał w niej gniew. Czuła,że pierwszy raz ma ochotę zemścić się na kimś za głupoty przeszłości. Nareszcie jeden z bandy,z pewnością herszt,co świadczyło o dumności jego miny stanął przed domem Ewy i patrzył z pogardą na Xenę. Po chwili nie wytrzymał w końcu i spytał:
-Kim jesteś?Czyżby tą sławną mamusią Ewy?Xeną?Może pokażesz mi na co cię stać?...
Xena sama sobie dziwiąc nie ruszyła bronić wioski. Stała tak i patrzyła na niego z nienawiścią,bała się,że kiedy odejdzie ten zrobi Ewie krzywdę. Po za tym obroną wioski zajęła się Gabi,a że nie było barbarzyńców dużo,nieźle sobie radziła. Zaraz po wyjściu z domu wyjęła swoje sztylety i ruszyła do walki,nie dając przeciwnikom nawet szans na porządną obronę. Xena nadal stała i mierzyła się wzrokiem z wodzem. Ewa szybko zbliżyła się do swojej matki i szepnęła jej do ucha na tyle głośno,że inni też słyszeli:
-To on matko.
Wzrok człowieka siedzącego na koniu,rozpoznanego przed sekundą przez Ewę zwrócił się teraz na Ewę.
-Ewunia,moja Ewunia…Masz mi jeszcze coś do powiedzenia dziwko?
Tego już Xenie wystarczyło,szybkim saltem i kopnięciem w powietrzu zrzuciła napastnika z konia. Kiedy ten tylko próbował się podnieść i obrócić Xena podbiegła do niego i uderzając dwoma palcami w szyje odcięła mu dopływ krwi do mózgu. Z wściekłością w głosie wysyczała:
-Odcięłam ci dopływ krwi do mózgu,za pół minuty umrzesz…
Potem dodała:
-Zostało ci niecałe trzydzieści sekund twojego marnego życia. Więc słuchaj uważnie! Wynoś się stąd razem ze swoją bandą i więcej się nie pokazuj. Urządzimy święto na część śmierci Eliego. A teraz zmiataj stąd,bo następnym razem nie daruje ci życia.
Następnymi dwoma uderzeniami przywróciła mu krążenie.
-Heliasie,czemu nam to robisz?-spytała Ewa,jakby nie ujrzała tego co przed chwilą się stało.
On jednak nie odpowiedział na jej pytanie,tylko ze złością w oczach i głosie krzyknął:
-Zapłacisz mi za to!Ty i twoja wojownicza mamusia!
Po tych słowach pozbierał się z ziemi,wsiadł na konia,zwołał wojowników z którymi Gabi i tak zdążyła dać sobie rady i odjechał. Xena wypuściła z ulgą powietrze i włożyła miecz do pochwy. Odwróciła się i zaprowadziła Ewę,Gabrielę i innych,którzy wyszli z ciekawości z domu Ewy z powrotem.
Ta noc minęła dość spokojnie. Było tu cieplej niż w lesie i o wiele przytulniej. Xena i Ewa spały na łóżku Ewy,a Gabriela spała na ziemi na kocach i mimo wszystko było jej ciepło. Ranek znów był piękny. Przez okna do chatki Ewy nieśmiało wdzierał się promyk światła. Ewa spała ufnie przytulona do Xeny,wiedząc,że przy niej nic jej nie zagraża. Xena obudziła się pierwsza. Podniosła się z łóżka,pocałowała delikatnie Ewę w głowę,wymknęła się z jej uścisku tak,żeby jej nie obudzić i wstała z łóżka. Ewa nie wiedzieć czemu uśmiechnęła się przez sen i przewróciła się na drugi bok. Po wyjściu z domku spotkało ja wielkie zdziwienie,mimo,że niedawno co wstało słońce,w całej wiosce a raczej na przedmieściach,gdzie zatrzymały się przyjaciółki było gwarno. Nikt już nie spał każdy coś porabiał,od czasu do czasu przejeżdżali tędy Rzymianie ogłaszając nowe podatki,albo prawa. Xena też nie zamierzała tracić czasu. Wcale nie lubiła tych całych zabaw w przystrajanie miast na wielkie uroczystości,ale postanowiła też się przyłączyć. Oczywiście nie miała najmniejszej ochoty,ani zamiaru wybierać się na łąkę po świeże kwiatki,gdyż jak uznała i tak przez tydzień by zwiędły. Zresztą nie zbyt lubiła to chodzenie po łąkach i zrywanie kwiatów. Zobaczyła jednak,kiedy wstawała z łóżka,że na stole porozrzucanych jest parę wianków z suszonych kwiatów. Wkradła się po cichu do domu,pozbierała je i zaczęła nimi przyozdabiać dom. Czuła się spełniona. Od dawna nie czuła się tak dobrze. Cała jej rodzina była razem z nią. Czuła się bezpiecznie i błogo. Postanowiła cieszyć się chwilą. Rozwieszała więc wianki z szerokim uśmiechem na twarzy. Taką właśnie zastała ją Gabriela która dopiero co wstała i była jeszcze nie do końca przebudzona. Przecierając oczy patrzyła na przyjaciółkę,której ostatnio nie widywała w tak dobrym nastroju. Zamierzała więc iść za tak zwaną radą przyjaciółki i także z szerokim uśmiechem zauważyła:
-Już wstałaś.
-Myślisz,że tak dobrze?-pytała Xena zaabsorbowana pracą.
Gabriela jeszcze szerzej się uśmiechnęła:
-Naprawdę ci zależy.Naprawdę dobrze się tu czujesz.
Xena przerwała przystrajanie i ze swoistym filuternym uśmiechem odpowiedziała jej przybliżając się parę kroków:
-Jestem szczęśliwa,bo mam przy sobie ciebie i Ewę.Mam przy sobie swoją rodzinę,dlatego cieszę się z życia.
-Ja też cieszę się,że jesteśmy tu wszystkie razem.Tylko martwię się co z Ewą.Ona nadal kocha tego człowieka.
-Nie to mnie teraz martwi…-zmartwiła się Xena.-Martwię się tym jak go pokonamy.
-Ależ Xeno,to zwykły zbój,pokonasz go z zawiązanymi oczami.
-To nie takie łatwe…-Xena usiadła na drewnianej ławce stojącej pod domem,miejsce obok zajęła Gabi.
-Ja znam tego człowieka-zaczęła po chwili Xena.-Jego ojciec służył w moje armii.Kiedy się dowiedziałam,że miał romans z moja niewolnicą kazałam go zabić.Teraz kiedy jego syn wie kim jestem może chcieć się zemścić.Zresztą boję się,że zrobi krzywdę Ewie.
-Nie bój się o nią,Ewa da sobię rady,przecież była świetnym wojownikiem zanim weszła na ścieżkę dobra.
-Mimo wszystko-zamartwiała się Xena.-Ewa jest w takim stanie,kiedy nie wolno jej walczyć,ani nawet denerwować się.
Gabryjela uśmiechnęła się i pogłaskała przyjaciółkę po ręce:
-Kiedy ty byłaś w ciąży z Ewą musiałaś wiele znieść,nim ją urodziłaś…Ewa odziedziczyła po tobie wytrwałość i siłę.Zanim ją urodziłaś musiałaś pokonać wiele przeciwników i stawić czoła nie takim problemom.
-Warto było…-uśmiechnęła się Xena.
Pewnie chciała jeszcze coś dodać,ale w tej chwili w drzwiach pojawiła się Ewa. Oślepiona trochę porannym światłem słonecznym i ona wstała w dobrym humorze. Szczerym uśmiechem powitała obie dziewczyny siedzące na ławce. Nie przyłączyła się jednak do nich,ale wzięła wiadro i poszła do studni nabrać wody. Xena wstała,ale nie brała się znów za przystrajanie domu,ale weszła do niego,uzbroiła się i widać było,że gdzieś się wybiera.
-Gdzie idziesz?-spytała Gabi widząc przyjaciółkę wybiegającą w pośpiechu z domu.
Xena zatrzymała się na chwilę i rzekła do Gabi z groźną miną:
-Muszę się z kimś rozmówić.
Stanęła przed domem Heliasza przypatrując mu się z uwagą. Stanowczo różnił się od skromnego domku Ewy. Był duży,marmurowy jak przystało na rzymskie posiadłości i bardzo okazały. Xena zorientowała się,że Heliasz nie jest podrzędnym wodzem,ale kimś ważnym w Rzymie. Wkradła się po cichu do jego domu,rozsiadła z tupetem na jego łożu i postanowiła zaczekać. Nie musiała długo czekać. Już po paru minutach w drzwiach sypialni stanął młody,przystojny mężczyzna. Na widok Xeny aż otworzył usta:
-Co tu robisz?-spytał bez widocznej złości a raczej ze zobojętnieniem.
-Chciałam bliżej poznać kochanka mojej córki.
On nic sobie z niej nie robiąc podszedł do stolika,nalał sobie do pucharu wina i kiedy już przełknął pierwszy łyk spytał:
-Wystarczy,że krzyknę i zakończysz żywot w Rzymie.
-Wystarczy,że rzucę…-powiedziała Xena przejeżdżając ręką po swoim Chakramie.-A ty pierwszy dokonasz żywota w Rzymie.
-Czego tu chcesz?
-Chyba nie masz zamiaru dać spokój mi i Ewie?
-Nie będę ci się tłumaczył.Ani Ewie,ani tym bardziej tobie. Jestem w Rzymie od tego,żeby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się kultu Eliego.
-To was poróżniło?-spytała Xena darując już sobie cynizm w głosie.
-Nie mieć za żonę kogoś kto wyznaje nauki Eliego.
-Gdybyś ją kochał mógłbyś.
-Ja kocham Rzym…-rzekł spokojnie,jakby w zamyśleniu Helios.-A co ty wiesz o miłości?-krzyknął wskazują palcem Xenę.-Zabiłaś mojego ojca dlatego,że zakochał się w twojej niewolnicy! Nie zasługujesz na miłość Xeno!
Twarz Xeny przyjęła wyraz smutny,a raczej obwiniający.
-Wiem.-rzekła gorzko.
W chwilę potem poderwała się gwałtownie i prawie krzyknęła:
-Ale to właśnie miłość mnie tak naprawdę odmieniła.Jej zawdzięczam to,że nie jestem już potworem.
-Dla mnie zawsze będziesz….-jednak mimo tych słów widać było,że coś go ruszyło i zaczął się zastanawiać.
-Pozwolisz mi wyjść czy będę musiała wyjść na siłę?
-Wychodź.Nikt nie zrobi ci krzywdy!
W tym czasie Ewa i Gabriela wyruszyły na pobliską łąkę,aby już nazbierać kwiatki na ususzenie,z których
zrobią więcej wianków.Te na samo święto postanowiły zebrać później. Zbierały te najpiękniejsze mimo,że miały potem pójść na ususzenie. W jej ręce trafiły te żółte i czerwone,błękitne i pomarańczowe. Całą łąkę oblewały promienie słoneczne. Było rozkosznie,dziewczyny czuły się tam takie lekkie i niewinne. Delikatny,ciepły wiatr rozwiewał ich włosy i dodawał nadziei. Gabriela miała okropną ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o związku Ewy. Nawet nie z wrodzonej ciekawości,ale z troski o Ewę. Nareszcie na chwilę rozłączyły się i poszły w dwie różne strony. Po chwili Gabi zobaczyła jak Ewa kuca i wyjątkowo długo wącha jeden z kwiatków. Zdobyła się na odwagę,kucnęła koło niej,objęła ją ramieniem i spytała:
-Nadal go kochasz?!
Ewa spuściła niżej głowę i szepnęła:
-Wiem,że już nie powinnam,bo on nie jest tego wart,ale ja nadal coś czuję…
-Ewo,miłość jest piękna,bez względu na to kogo nią darzysz.
-Tak,ale to już nie ma sensu…chcę o nim zapomnieć i najważniejsze jest dla mnie urodzenie dziecka…-po tych słowach uśmiechnęła się szczerze bo ręka Gabrieli zaczęła gładzić jej wypukły brzuch.
Wracając razem do domu rozmawiały jeszcze roześmiane. Rozmawiały o różnych rzeczach,ale zawsze o tych wesołych i nigdy o nieudanym związku Ewy. Kiedy doszły do domu zastały tam już Xenę. Jednak wcale już nie bawiła się w ozdabianie domu Ewy. Siedziała tylko na łóżku zamyślona,jakby nieobecna. Gabriela nie wytrzymała i czuła,że musi zapytać:
-Xeno,czy wszystko w porządku?
Xena podniosła głowę i spojrzała na Gabi specyficznym wzrokiem,tak,że Gabriela już dobrze wiedziała,że szykują się kłopoty.
-Musimy przygotować się na atak Heliosa.
-Nic nie udało ci się zdziałać?
Xena nic nie odpowiedziała. Wstała tylko i zamyślona przeszła się po pokoju. Po chwili,jakby nie przestając się zastanawiać odrzekła:
-Wygląda na to,że on nadal kocha Ewę.
Gabriela nie była pewna czy powinna opowiadać przyjaciółce o swojej rozmowie z Ewą. W końcu jednak się uznała,że jest to dla dobra wszystkich.
-Ewa nadal go kocha.
Xena z nagła na nią spojrzała wzrokiem jakby trochę zdziwionym,a zarazem przestraszonym. Po następnej chwili zastanowień orzekła nareszcie:
-Musimy się teraz skupić na odparciu ataku Heliosa.
-I przygotować się na święto.
-Tak…-znów zamyśliła się Xena.-Zajmij się przygotowaniami,ja zajmę się Heliosem.
-Gdzie idziesz?-krzyknęła Gabi do wychodzącej szybkim krokiem Xeny. Niestety nie uzyskała odpowiedzi. Natomiast Xena miała już plan. Myślała o tym,żeby wyćwiczyć przyjaciół Ewy i odparować atak. Ale zrezygnowała z dwóch powodów. Po pierwsze,wiedziała,że plany tego typu się nie udają. Po drugie,nawet gdyby zaryzykowała i spróbowała to i tak wyznawcy Eliego nie sięgną po miecz,więc plan od samego początku był spisany na straty. Xena musiała mieć lepszy plan. Bo rozchodziło się o ważną sprawę. O jej córkę. Kiedy chodziło o jej dzieci w Xenie zawsze odzywał się matczyny instynkt. Jeśli ktokolwiek spróbowałby zrobić Ewie krzywdę zapłaciłby za to. Teraz Xena nie zamierzała użyć podstępów. Wydawało jej się,że przeciwnik nie jest,aż tak groźny,aby musiała bawić się z nim w „kotka i myszkę”. Postanowiła…
Znów znalazła się w posiadłości Heliasza. Tym razem nie zamierzała bawić się w rozmowy. Ukryła się za kotarą. Odpięła od boku Chakram. Teraz pozostało jej tylko czekać. Tym razem czekała dość długo. W pokoju pojawił się Heliasz,nie świadom niebezpieczeństwa usiadł przy swoim biurku. Xena nie widziała nawet jego twarzy bo było już ciemno,a światła w jego pokoju jeszcze rzucały na jego twarz cień. Xena nie miała czasu na zastanowienia. Zamachnęła się. Chakram ze świstem przeciął powietrze i wrócił do właścicielki. Xena rzuciła tylko ostatnie spojrzenie na trupa leżącego na ziemi,żeby przekonać się czy dobrze wykonała zadanie. Od dawna nie lubiła zabijać z zimną krwią,ale jeśli chodziło o Ewę zabiłaby każdego za nią.
Teraz zaczęły się przygotowania pełną parą. Ludzie czuli się bezpieczni. Dopiero teraz widać było żywotność tej wioski. Wszyscy się cieszyli,śmiali i czuli naprawdę bezpiecznie. Cały ten tydzień upłynął pod znakiem radości. Gdyż święto na pamiątkę śmierci Eliego nie miało być świętem smutnym,ale radosnym. Wielu z tych ludzi po raz pierwszy w życiu przeżyli parę dni w sposób tak beztroski i miły. Nareszcie nadszedł ten dzień… Do zachodu słońca nic się nie działo. Ludzie pracowali jak zwykle. I nic nie skazywało na to,że ten dzień jest tak wyjątkowy. Dopiero kiedy słońce zaszło…Wyznawcy Eliego zapalili stos na wolnym placu w wiosce,chcieli w ten sposób przypomnieć dzień jego pogrzebu. Wokół tego stosu w pewnym oddaleniu wszyscy stanęli,a ci którzy byli w pierwszej linii mogli nawet usiąść. Xena i Gabriela siedziały właśnie w pierwszej linii. Jednak nie koło siebie. Xena siedziała po jednej stronie stosu. Natomiast Gabriela i Ewa siedziały pośród jego najznamienitszych wyznawców. Xena uznała,że nie ma sensu żeby siadała między nimi,kiedy ona nawet dziś nie popierała jego nauk i postępowała zawsze wbrew nim. Atmosfera była bardzo świąteczna,wszyscy cieszyli się i radowali nie tylko z samego święta,ale przede wszystkim z tego,że mogą go obchodzić w spokoju,bez obawy,że ktoś zaraz na nich napadnie. Ceremonia na dobre się zaczęła. Ewa wstała,aby wygłosić mowę,mówiła głosem wesołym z szeroko uśmiechniętymi ustami:
-Jesteśmy tu dziś po to,aby uczcić śmierć naszego przywódcy duchowego Eliego. Staramy się całymi dniami wypełniać jego nauki i żyć zgodnie z jego wskazówkami. Ale nawet nie myślimy o tym,że spotykając się tu wszyscy w miłości,wypełniamy najważniejszą zasadę jakiej nas nauczył. Kochamy się i to jest najważniejsze. Mam nadzieję,że….-nie zdążyła dokończyć,bo wiosce zrobił się okropny rumor. W ciężko widocznym od pyłu powietrzu widać było armię wojowników mknących na koniach. Ich krzyki wskazywały na niepokojowe nastawienie. Wśród wieśniaków zrobił się okropny popłoch. Wszyscy w zamieszaniu uciekali do swoich domostw i mieli odwagę wyglądać tylko przez okno. Xena poderwała się natychmiast,mimo,że do końca nie wiedziała co się dzieje. Kiedy kurz opadł,a herszt bandy zatrzymał się naprzeciw niej zobaczyła,że na koniu siedzi nikt inny jak sam Heliasz. Xena prawie otworzyła usta ze zdziwienia. Przecież go zabiła. Nie wiedziała co się tu dzieje. Jej zdziwienie jednak nie było większe od zdziwienia Xena i Ewy,które trzymały się jednak z boku. W oczach i duszy Xeny pojawiła się nienawiść. Czekała na ruch przeciwnika. On uśmiechnął się cynicznie i rzekł:
-Wtedy w moim pokoju był mój brat. Znów zabiłaś niewinnego człowieka,a ja nadal żyję.
-Zaraz naprawię ten błąd…-syknęła Xena.
Już była przygotowana do ataku,ale jej przeciwnik ubiegł ją,robiąc imponujące salto z konia i w konsekwencji znalazł się daleko za Xeną. Kiedy tylko dotknął ziemi nogami,krzyknął do swoich żołnierzy:
-Brać Xenę!
Xena natychmiast zrozumiała,że Heliasz chce odciągnąć ją od Ewy. Szybko więc,parując ataki wojowników krzyknęła do Gabi:
-Chroń Ewę!
Potem zaczęła się już walka. Oczywiście miecz Xeny z łatwością pokonywał przeciwników. Wyglądała jakby tańczyła z przeciwnikami,bo podczas walki na jej twarzy utrzymywał się jej cyniczny uśmiech. Gabriela także świetnie sobie radziła. Dobywając swoich sztyletów,stroniła od zabijania przeciwników,ale z góry wiadomo było,że żaden nie ma z nią szans. Kiedy Xena była wolna od walki,bo jej przeciwnicy marnie skończyli,odwróciła się gwałtownie,a to co zobaczyła do reszty ją sparaliżowało. Oto jej oczom ukazywał się obraz Ewy dzielnie walczącej z Heliaszem. W innych okolicznościach Xena nie martwiłaby się o córkę,ale wiedziała,że w takim stanie Ewa nie da sobie rady. Mimo,że walczyła jak lew. Unikając uderzeń,ciosów miecza i kopnięć. Niestety jednak jednego z kopnięć nie udało jej się odparować. Uszom Xeny dał się słyszeć przeciągły krzyk Ewy,a jej oczy ujrzały już tylko zwijającą się z bólu na ziemi córkę i Heliasza po prędce wsiadającego na konia. Natychmiast odwołał swoją armię,bo wiedział,że i tak nie ma szans wygrać. Xena pognała do Ewy. Niestety było za późno. Obie dobrze o tym wiedziały. Jedyne co mogła zrobić Xena to przytulenie zapłakanej córki. I tak teraz nic innego nie umiałaby zrobić. Siedziały tak razem tylko tuląc się do siebie i cierpiąc jak mało kto.
Nad ranem Ewa była już opatrzona przez Xenę.Jednak znów siedziały razem przytulone i patrzyły na żółto-czerwoną barwę wschodzącego słońca. Xena nie miała odwagi się pierwsza odezwać. Zresztą w tej pozycji czuła ukojenie. Pierwsza nie wytrzymała Ewa. Nie płacząc już,ale z ogromnym żalem i beznadzieją w głosie wyszeptała:
-To miała być moja szansa na nowe życie.Nasza szansa,moja i mojego dziecka.Teraz już nic nie ma sensu…
Xena nic się nie odzywała,zresztą nie mogła bo ciężko przełykała ślinę,żeby się nie popłakać. Siedziały tak i z zachodem słońca w sercu,patrzyły na jego wschód…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna -> Fan Fiction Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin