Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP
Xena Warrior Princess
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Even in death

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna -> Fan Fiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Luna
Bogini - Administratorka



Dołączył: 24 Mar 2006
Posty: 914
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 320 m n.p.m.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:28, 27 Gru 2006    Temat postu: Even in death

"Even in death"

Written by Xenka

Dzień był wyjątkowo brzydki. Już od samego rana,chmury zasnuły wczoraj jeszcze błękitem malowane niebo. Ciemne,wręcz fioletowe obłoki i ogromne chmury pokryły cały horyzont,było ciemno,szaro i smutno. Prawie tak
jak wtedy kiedy bogowie pokazywali swój gniew a Zeus ciskał piorunami. Ale bogowie już nie żyli... Jednak widać było,że przeznaczenie szykuje coś złego,coś okropnego i rozdzierającego. Coś,od czego niebo zadrży,a ziemią pęknie... Coś co miało wydarzyć się już wkrótce...
-No dalej Xeno!-krzyknęła Gabriela próbując nakłonić przyjaciółkę na wejście do tajemniczego namiotu.
Ów namiot należał do pewnej tajemniczej kobiety. Kobieta ta była cyganką.... To lud,który powstał ni stąd ni zowąd właśnie tu,w Azji. O tej nacji Xena i Gabi wiedziały tylko tyle,że cygańskie kobiety posiadły moc przepowiadania przyszłości. Właśnie dlatego Gabriela postanowiła znaleźć przedstawicielkę tej populacji i spytać ją o przyszłość. Xena odnosiła się dość sceptycznie do tego typu wróżb. Nie chciała więc wchodzić razem z przyjaciółką do środka namiotu. Gaby też nie wierzyła w to co powie jej wróżka,lecz jej wrodzona ciekawość kazała jej chociaż spróbować.
-No chodź,chodź! Xeno.-ponagliła podekscytowana bardka.
Xena ze zniesmaczoną miną pchnęła się do przodu.
Już przy przekraczaniu progu uderzył je mistyczny nastrój tego miejsca. Dookoła,na ścianach namiotu wisiały różne drobiazgi,chusty,zwoje,oręż.... Pośrodku pomieszczenia,przy okrągłym stole siedziała stara kobieta. Siwe,lecz zadbane włosy wysuwały się spod ciemnej chusty owijającej twarz kobiety. Przyjaciółki niepewnie zbliżyły się w stronę tajemniczej wróżbitki. Z bliska wydawała się starsza,a jej oczy wyglądały jakby widziały wszystko co świat ma do zaoferowania,a nawet więcej...
-Witaj kochana.-ozwał się chrapliwy głos kobiety witający nową klientkę.
-A to kto?-spytała rzucając spojrzenie na Xenę.
-Ma na imię....-próbowała wytłumaczyć Gab,lecz wróżbitka ubiegła ją i dopowiedziała:
-Xena! Wiele lat temu... Kiedy wściekła wojowniczka imieniem Xena najechała nasze strony,powiedziałam,że "ta oto kobieta,która niszczy teraz i zabija,na tej ziemi zostanie zniszczona..."
-O czym ty mówisz?-zdziwiła się Gabriela.
-No dobrze,wystarczy tych twoich wróżb,albo przejdziesz do sedna,albo wywróż sobie zły los!-syknęła Xena.
-Podejdź do mnie słodziutka.-cyganka zwróciła się do Gabrieli.
Gabriela zbliżyła się do kobiety,na co ta wstała i podeszła jak najbliżej się da.
-Przepowiednia mówi,że kiedy potężna kobieta,niszczycielka i morderczyni odnajdzie prawdziwą miłość,ona doprowadzi ją do zniszczenia... Kim jesteś dla Xeny??
-Jest moją kobietą!-krzyknęła sarkastycznie Xena.
-Pamiętasz Xeno?-spytała stara kobieta-Pamiętasz kiedy zniszczyłaś i splądrowałaś naszą wioskę? Nie pamiętasz... Bo było ich tak wiele na twojej drodze destrukcji. Ale i ty zostaniesz zniszczona. I tylko udowodnienie tego,że się zmieniłaś,ocali całą ciebie...
-Dość tego!-krzyknęła Xena pociągając przyjaciółke za ręke.
Gabriela jednak wyszarpnęła się jej i skoczyła w stronę cyganki.
-Co się stanie? Co przyniesie przyszłość??
-Przyszłość...-zaczęła wróżka-...przyszłość przyniesie śmierć!!

W czasach prawdawnych bogów...
Wojowników...
...i Królów!
Świat pogrążony w chaosie czekał na bohatera...!

Była nim Xena!
Wojownicza księżniczka,zahartowana w ogniu bitwy!
Potęga...
Namiętność...
i Niebiezpieczeństwo...
Jej odwaga zmieni świat.

Xena prawie wyszarpnęła Gabrielę na zewnątrz i dłuższą chwilę szły szybkim krokiem w milczeniu. Same nie wiedziały co myśleć,bały się...,bały,że to co cyganka mówiła o przeszłości i przyszłości Xeny oznacza,że jej przepowiednie są prawdziwe.
Stanęły wreszcie,a raczej Xena stanęła zatrzymana przez Gab.
-Nie uciekaj przed tym!-krzyknęła bardka-Sama mówiłaś,że to my tworzymy nasze przeznaczenie!
-Nie rozumiesz? Ona wiedziała o mnie wiele,zbyt wiele! Poza tym mówiła tak...
-Przekonywująco? Wojownicza księżniczka daje się przekonać wróżącej kobiecie??
-Boję sie,boje że cie stracę...-Xena ujęła przyjaciółka za ramiona.
-Nie bój się,bez względu na to co się stanie,zawsze będę z tobą. Na zawsze...
Z pewnością chciałaby dodać coś więcej,ale nie mogła. Martwe ciało Gabrieli wysunęło się z objęć Xeny i upadło na ziemię.
-Gabrielo!!-krzyknęła Xena i padła na kolana.
Przewróciła ją na brzuch i zobaczyła głęboko tkwiący w ciele dziewczyny sztylet. Gabriela nie miała szans na przeżycie... Wojowniczka w pierwszej chwili nie wiedziała co zrobić. Nie wiedziała co się dzieje,nie wiedziała nic. Dopiero po chwili podniosła głowę i zobaczyła miejscowych opryszków walczących na miecze. Miała pewność,że to od nich przyleciał ten zabłąkany sztylet. Odpięła Chakram i jak najmocniej umiała cisnęła nim przed siebie. Chakram ze śmiertelnym świstem pozbawił życia walczących wojowników. Dopiero teraz uświadomiła sobie co się stało. Ból,który rozszarpał jej piersi wydał z siebie straszliwy ryk:
-NIE!!!!!!!!!!!!!!!
Płomienie ogniska skrzyły się i trzaskały. Rzucały delikatne oświetlenie na twarz Xeny. Twarz pełną bólu,goryczy i wyrazu nienawiści dla otaczającego ją świata. Gabriela umarła... Tak umarła.... Jakże Xena nienawidziła tego słowa! Lecz kiedy Xena choć przez chwilę pomyślała o przyjaciółce i ich przygodach,znów jej ciałem zaczęły trząść dreszcze,a po twarzy spływał zimny pot. To koniec. Xena nie miała pojęcia jak przywrócić Gabrielę do życia. Żadnego pomysłu... "Ares"-pomyślała wojownicza,lecz zaraz przypomniała sobię,że i on jej nie pomoże. Oddał przecież swoją boskość,aby ożywić Xenę. To już koniec...
Cisnęła w ogień kijek,którym dotychczas grzebała w ogniu i spojrzała na ciało Gabrieli. Leżała cicha i piękna. Cicha...,"ta rozgadana i pyskata kobieta jest cicha"-pomyślała Xena i mimo woli uśmiechnęła się.
Postanowiła jutro zaraz z rana wyruszyć w dalszą podróż. Nie miała pojęcia co zrobi,wiedziała jedno,na świecie jest sposób,który ocali jej przyjaciółkę a to oznacza,że warto szukać go do utraty tchu.
-Nigdy cię nie opuszczę...-wyszeptała kucając nad zwłokami przyjaciółki-Nawet w śmierci...Zawsze będziemy razem.
Świt nadszedł za szybko... Wcale nie przyniósł ukojenia. A może świt nadszedł zbyt późno... Noc dla Xeny była okropna. Mało,że spała zaledwie kilkanaście minut,to jeszcze za każdym razem śniła jej się Gabriela. Kochana Gabriela... Jej Gabriela...
Wojowniczka bez żadnego entuzjazmu spakowała swoje rzeczy i wrzuciła je na konia. Sama także na niego wsiadła i pomknęła przed siebie.
Leciała na skrzydłach swej klaczy szybko niczym wicher,szybko niczym ból,który ją niszczył. Tylko kiedy prędkość jej konia pokonywała moc bólu Xena na chwilę czuła ukojenie.
Jej szalony pęd zatrzymała dopiero wioska. Mała wioska z małymi domkami z dachami ze strzechy. Wszędzie krzątali się ludzie,rozmawiali,śmiali się,żalili się,żyli...
Xena powoli wjechała w głąb osady. Jej koń już nie galopował,lecz powoli i dostojnie szedł. Z tyłu,przytroczone do konia ciągnięte było ciało Gabrieli na słomianym materacu. Słomianym materacu,które nauczyły robić Xenę i Gabrielę amazonki.
Nagle z jednego z domów wybiegła starsza kobieta i krzyknęła w stronę Xeny:
-Chodź szybko! Tutaj!
Xena nie namyślając się długo ruszyła w stronę kobiety. Zeskoczyła z konia i spytała:
-Czego chcesz?
-Nasz lud nie lubi umarłych... Umarli przynoszą nieszczęście! Jeżeli ktoś zobaczy cię z trupem będziesz zgubiona!
Szybko też wciągnęła ciało Gabrieli do swojego domu. Xena weszła za nimi. Mała chatka w środku wydawała się bardzo przytulna. Pełna ciepła i domowego ogniska.
-Co jej się stało?-spytała poczciwie kobieta siadając na krześle,naprzeciw ciała bardki.
-Umarła! Nie widać?-warknęła Xena.
-Przykro mi...-zamyśliła się kobieta-Jak się nazywasz?-dodała po chwili.
-Mam na imię Xena.
-Xena!-krzyknęła kobieta zrywając się z krzesła-To o tobie krążą te legendy...
-Legendy? Jakie legendy?
-Przyjechałaś tu wiele lat temu. Na czele swojej armii zniszczyłaś naszą wioskę i wymordowałaś wszystkie żywe stworzenia.
-Nigdy nie zabijałam dzieci i kobiet!-obruszyła się Xena.
-Ale twoja armia zabijała... Zabiła nawet starą kobietę,która błagała o litość. Wtedy popełnili błąd! Kobieta ta miała wielką moc,i rzuciła na ciebie klątwę.
-Wielką moc??
-Jesteśmy cyganami Xeno. Mamy tajemny moce.
Xena przełknęła ze złością ślinę. Cyganie! Jakże teraz ich nienawidziła.
-Kobieta nosiła imię Samanta i była wielką nestorką rodu. Umierając rzekła: "Kiedy kobieta-morderca zazna prawdziwej miłości,ja wyjdę z otchłani,aby zniszczyć ją,niszcząc to co kocha."
-Jest sposób aby ożywić Gabrielę?-spytała żywiołowo Xena.
-Wątpie. Aby zdjąć klątwę,musiałabyś przenieść się w otchłań. W miejsce gdzie nie ma miłości,bo nie ma nienawiści. W miejsce gdzie nie ma śmierci,bo nie ma życia. W miejsce,gdzie możesz znaleźć odkupienie...
-Aby przenieść się w otchłań potrzebuję pomocy jakiegoś boga.-mruknęła pod nosem Xena.
Wtedy straciła nadzieję. Ares nie był już bogiem,a ona była skończona. Zrozumiała,że dla Gabrieli nie ma już szansy. Kiedy powiedziała sobie to w duchu,każdy wyraża spalał ją coraz bardziej,wydzierał z niej życie,rozrywał duszę.
Musi być szansa! Musi być szansa,aby przywrócić Aresowi boskość. Jednak wiązało się to z wielkim niebezpieczeństwem. Ares znów odzyska moc. "Przywrócę cie do życia Gabrielo..."-pomyślała Xena-"Nawet za cenę zagłady świata."
Dumna i piękna wojowniczka ruszyła w bardzo daleką podróż. Wyruszyła do Grecji. Gdzie indziej jak nie tam mógł zaszyć się Ares?
Ciało Gabrieli pozostawiła u swojej nowej znajomej.
Znów usiadła przed ogniskiem. Myśli,strach i niepewność zabijały ją i niszczyły. Musiała czymś się zająć. Co zrobiłaby w takiej sytuacji Gabriela?? O tak! Ona zaczęłaby pisać kolejny zwój! Ale nie to nie dla Xeny! Po chwili jednak poczuła,że coś każe jej wziąć do rąk zwój. Zrobiła to. Poczuła w sobie moc Gabrieli,a uczucia ściskane w sercu,nagle potrafiła przelać na papier. Tak... Gabriela była przy niej i chciała,aby jej największa przyjaciółka napisała co czuje...
Ujęła pióro w dłoń i zaczęła myśleć co napisać. Nie umiała!
-Gabrielo,jeśli jesteś przy mnie,prowadź moją rękę w stronę uczuć.
"Oto śpiewam o bólu wojowniczki,
niemocy aniołów,
i śmierci życia.
Opiewam kobietę otuloną w welon śmierci"
Przestała pisać. Czuła,że Gabriela jest w niej. W jej sercu,duszy i ciele. Wiedziała,że to nie ona pisze,pisze Gabriela,która tak głęboko tkwi w jej umyśle.
Westchnęła ciężko i głęboko nabierając powietrza,znów przyłożyła pióro do zwoju:
"Widzę oczyma mej duszy,
kobietę nagą i niewinną,
piękna i słodką,
ramiona jej otulone są,
szalem złotych włosów,
a ramiona jej,ciepłe i delikatne,
oplatają i zasłaniają owoc jej rozkoszy."
Nerwowo przełknęła ślinę. Jeszcze nigdy nie pisała o Gabrieli... Nigdy w ten sposób... Nigdy z tak dziwną pasją.
Łza spłynęła po policzku dumnej wojowniczki. Kobieta poczuła jej słony smak. Ale jakżesz bardziej gorzki był smak łez jej serca. O ileż bardziej łzy w sercu piekły jej duszę. Na bogów! Teraz tylko pisanie przynosiło jej spokój:
"Widzę obraz,
dwie kochanki splecione w objęciach namiętności,
dwie kobiety,dwie siostry,dwie dusze na wieki połączone,
Płonące ciała otulone czarnymi niczym noc włosami,
Nagie usta,składające się w słowa: Kocham.
Nagie myśli,nagie dłonie pieszczące najukochańszą istotę.
Miłość,namiętność,pożądanie,pasja,
dwa ciała targane tak pięknymi,lecz zakazanymi uczuciami."
Poczuła,że zapędziła się za daleko. Pisała coś czego wcale nie chciała napisać,a jednak to powstało na zwoju. Jej rozważania przerwały szmery w zaroślach. Czujne ucho Xeny natychmiast wychwyciło te dźwięki i wojowniczka z wyciągniętym mieczem była gotowa do natarcia. Postanowiła jedna jeszcze zaczekać z walką. Szybkim ruchem wyszarpnęła z pomiędzy krzaków podglądacza. Ku jej zdziwieniu nie był to następny uzbrojony wojownik,który chce zgładzić wojowniczą księżniczke. Był to młody chłopak,przestraszony i wyraźnie gotowy na śmierć ze strony uzbrojonej kobiety.
-Kim jesteś?-spytała zaskoczona Xena.
-Puszczaj!-wyszarpnął się chłopak-Jestem twoją największą zmorą,która zaraz cię zniszczy.
-Wątpie.-rzuciła Xena z przekąsem chowając miecz do pochwy.
-Zabiłaś moją babcię!! Jej przyjaciół i rodzinę !! Nienawidze cie!
-Wiele osób zarzuca mi ostatnio takie czyny.
-Nie powinnaś się nigdy narodzić! Powinnaś umrzeć zanim przyszłaś na świat.
Xena zamyśliła się i zasmuciła. Wiedziała,że chłopiec ma rację. Wiedziała ile zła zrobiła. Wyrzuty sumienia znów wróciły.
-Posłuchaj mnie-zaczęła Xena-Jestem inną osobą. Poznałam co to miłość i poznałam czym jest tęsknota. Posłuchaj...-ujęła go za ramiona-Moja najlepsza przyjaciółka umarła,a ja muszę ją przywrócić do życia.
-Żartujesz??
Xena z bólem w oczach pokręciła przecząco głową.
-Wiem jak tego dokonać-rzekła kobieta ze łzami w oczach-Właśnie podążam do Grecji.
-Ja też tam jechałem.-zamyślił się chłopak.
Xena zaprosiła go do ogniska i teraz razem ogrzewali się przy ogniu.
-Mogę wyruszyć z tobą do Grecji??-spytał chłopak.
-Po co tam jedziesz??
-Na grób mojej matki. Kiedy twoja armia zabiła moją babcie,moja mama postanowiła zemścić się za to... Poległa w Grecji... Była wielką wojowniczką... Szkoda,że jej nie znałaś....
-Raczej nie zostałybyśmy przyjaciółkami....
-Raczej nie...
Zapadła niezręczna cisza. Po chwili ---- spytał:
-Jak nazywa się twoja przyjaciółka?
-Ma na imię Gabriela.
-Co do niej czujesz?
-Kocham ją.-odpowiedziała z lekką niepewnością w głosie wojowniczka.
-Jak kobietę?
Xena spłonęła rumieńcem. Nie miała pojęcia co odpowiedzieć na tak odważne pytanie wychodzące z ust tak młodej osoby.
-Skąd ci to przyszło na myśl?-zdziwiła się Xena.
-Skoro zależy ci na niej aż tak bardzo,musi łączyć cię z nią coś szczególnego.
-Jesteśmy tylko-zaakcentowała Xena-przyjaciółkami.
Ta noc minęła Xenie o wiele lepiej. Nowy przyjaciel pomógł jej nie myśleć o Gabrieli,a ból nieco się zmniejszył. Xena odzyskiwała dobry humor,podparty nadzieją odzyskania przyjaciółki.
Do Grecji jechali dość długo. Cały tydzień długiej i męczącej jazdy. Xena na szczęście nie czuła się już tak źle. Wierzyła,że Gabriela nareszcie powróci. A poczucie nadziei,które narodziło się w jej sercu,znów nadało sens jej życiu.
-Zależy ci na tej małej blondyneczce...-rzucił ---- zatrzymując się przed bramą wjazdową do Aten.
-Skąd wiesz,że jest blondynką?-zdziwiła się Xena pochylając na koniu.
-No cóż,po świecie nadal krążą mity o romansach wojowniczej księżniczki.
-No dobrze,posłuchaj mnie!-zirytowała się Xena-Nigdy nie byłyśmy i nie będziemy nikim więcej niż przyjaciółkami.
-Cóż Xeno,są momenty,kiedy czegoś nie widzimy. Później,być może czegoś się dopatrzysz.
Nie czekając na odpowiedź wojowniczki ---ruszył przed siebie,zostawiając nową przyjaciółkę pogrążoną w zamyśleniach.
-Gdzie się zatrzymamy?-spytał chłopak ujechawszy kilka metrów.
-Myślałam,że twoja mądrość życiowa sięga tak daleko,że będziesz umiał przewidzieć gdzie się zatrzymamy.-zastanowiła się Xena.
-Nie lekceważ mnie,Xeno!
Xenę przeszył zimny dreszcz. Czuła,że już kiedyś słyszała te słowa,ale nie umiała przypomnieć sobie gdzie i od kogo.
Ruszyła przed siebie z impetem i wrodzoną sobie dumą.
Zatrzymała się dopiero przed jedną z wielu tawern w Grecji.
Wieczór był ciemny,chłodny i mroczny. Zapowiadała się burza. Ciemne niebo zasnuły mroczne,burzowe chmury.
-Co my tu robimy?-spytał ---- z niesmakiem patrząc na tawernę.
-Będziemy tu nocować.-odpowiedziała wojowniczka zeskakując z konia-Idziesz?
Xena pomogła --- zejść z konia i oboje weszli do tawerny.
Xena postanowiła,że wezmą osobne pokoje. Potrzebowała czasu na przemyślenia i na zaplanowanie sobie wszystkiego po kolei. I choć sama nie chciała się do tego przyznać,nawet przed sobą,musiała mieć czas na myślenie o Gabrieli.
Weszła powoli do swojego pokoju. Był niewielki,lecz jak zaraz pomyślała Xena,starczyłby dla niej i dla Gabrieli. Rzuciła swoje tobołki na łóżko i zaraz zaczęła myśleć o przyjaciółce.
Usiadła na łóżku i przywołała do głowy wspomnienia...

"Gabriela leżała na podłodze owinięta kocami. Cała zlana potem i zmęczona życiem zdobyła siłę,aby porozmawiać z przyjaciółką,być może po raz ostatni:
-Wiem,że umrę. Akceptuję to. Czemu ty nie możesz?... Dawno temu,zaakceptowałam cenę wspólnego życia z tobą. To musiało nadejść. Ja się nie boję.
Xena,która słuchała przyjaciółki ze smutkiem w oczach,teraz zdobyła się na odpowiedź:
-Zawsze mówiłaś,że jestem odważna,spójrz teraz na siebie.
Potem dodała z uśmiechem pełnym bólu:
-Jeśli to ma być nasze przeznaczenie,stawmy mu razem czoła... Nawet w śmierci Gabrielo,nigdy cię nie opuszczę."

Jej smutne rozmyślania przerwał szmer jaki usłyszała pod swoim oknem. Szmer się powtarzał i był coraz głośniejszy,więc Xena zbiegła na dół i wyszła z tawerny,próbując namierzyć źródło hałasu.
Nagle przed jej oczyma pojawił się Ares. Xena oniemiała z wrażenia. Przecież Ares oddał boskość za życie Xeny,jak więc teraz mógł pojawić się przed nią?Nieśmiertelny...
-Aresie...Ty jesteś...
-Nieśmiertelny?-przerwał Ares-To chciałaś rzec? Tak,istotnie odzyskałem nieśmiertelność. -I czuję się wspaniale-krzyknął z satysfakcją.
-Ale co zrobiłeś,żeby...
-Żeby odzyskać nieśmiertelność? Długa historia,ale nie mówmy o tym,pomówmy raczej o nas.-Bóg wojny podszedł do Xeny i pogłaskał ją po twarzy-Czujesz się zawiedziona i rozgoryczona po śmierci przyjaciółki... Ale jak chcesz ją odzyskać?
-Miałam cię poprosić o pomoc...Poza tym...,miałeś mówić o nas.-Xena przysunęła się niebezpiecznie blisko do Aresa.
Bóg wojny jak zawsze spanikował i natychmiast odskoczył do tyłu.
-Myślałem,że znów będziesz się opierać...
-Nie tym razem!-szepnęła wojowniczka i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek.
Właściwie to wcale nie miała ochoty na sex z Aresem. Miała jednak nadzieję,że to choć na chwilę pozwoli jej przestać myśleć o Gabrieli. Czuła się tym wszystkim już zmęczona. Każdego dnia kładła się spać myśląc o Gabrieli i wstawała,a raczej zrywała się z łóżka z dźwiękiem jej imienia na ustach.
Rzuciła bogiem wojny na łóżko i zaczęła pieścić jego owłosioną klatę. Nagle ni stąd ni zowąd w umyśle Xeny znów powstał obraz z jej przeszłości. Przypomniała sobie moment,w którym na położyła swoje usta na ustach Gabrieli i czuła tę słodycz,tę jedyną i wyjątkową słodycz,której nic jej nie zastąpi. Z impetem oderwała się od kochanka i stanęła na równe nogi.
-Znów coś nie tak?-prawie załamał się Ares.
-Nie,wszystko jest w porządku. Poprostu nie mogę.-opowiedziała Xena jakby wyrwana ze złego snu.
-W porządku. Nie potrafię dłużej tego przed tobą ukrywać.
Ares powoli i z niechęcią wstał z łóżka i podszedł do Xeny,tuląc ją od tyłu.
-Chcesz odzyskać Gabrielę?-wyszeptał jej prosto do ucha.
Xena nic nie odpowiedziała,tylko jeszcze mocniej wtuliła się w jego uścisk.
-Co chcesz w zamian?-szepnęła.
-Nic.Tym razem nie wymagam od ciebie nic w zamian. Zrobię to bezinteresownie.
Xena wielce się zdziwiła,że ten bóg wojny,który zawsze chciał ją wykorzystać do własnych celów i żądz,teraz chce pomóc jej bezinteresownie.
-Co zamierzasz zrobić?-spytała Xena wymykając się z jego objęć.
-Daleko na północy. W kraju amazonek,na zimnej i niedostępnej syberii,w grocie czterech żywiołów,mieszka stara szamanka. Posiadła ona moc,która przewyższa nawet potęgę greckich bogów... Ona potrafi przywrócić Gabrielę do życia.
-Niech tak się stanie...Wyruszamy do kraju Amazonek.
Po tych słowach Ares znikł w purpurowej poświacie,a Xena bezwładnie opadła na łóżko. Przypomniała sobie,że zanim wyruszy do do Groty Czterech Żywiołów,musi odzyskać ciało Gabrielii. Postanowiła wrócić do Azji,i wraz z ciałem przyjaciółki wyruszyć na Syberię...,ale jutro...
Dziś znów poczuła,że Gabriela jest z nią. Znów poczuła,że musi sięgnąć po zwój i pisać to co każe jej Gabriela. Usiadła na łóżku,wzięła do ręki pióro i przystawiła je do zwoju:
"Raz jeden serce wojownika krwawi,
raz jeden dusza jego płacze,
raz jeden żywot jego w prawdziwym niebezpieczeństwie się znajduje.
Ni gromy bogów,ni grzmoty na morzu,ni hordy barbarzyńców niszczących jego ciało,
nie jest w stanie zniszczyć tego co zniszczy w nim żal,po stracie jedynej na świecie osoby.
Nie kobiety,i nie mężczyzny,jego dusza płacze po stracie innej,nieokreślonej,rozmytej w oceanie życia.
A wszystko to jakieś dziwne,niepełne rozmyte i bez większego sensu..."

Tę noc spędziła wyjątkowo niespokojnie. Co chwilę budziła się,targana raz za razem sprzecznymi uczuciami. Raz nadzieją,kiedy indziej żalem,a potem znów niepewnością. Rano,zerwała się cała zlana potem. Natychmiast zerwała się z łóżka i pobiegła do ---,aby oznajmić mu o swoim wyjeździe.
-Nadal śpisz?-spytała uchylając drzwi do jego pokoju.
---- nadal leżał w łóżku,lecz już nie spał. Z dziwnym zaciekawieniem przyglądał się sufitowi.
-Śpisz?-powtórzyła Xena.
-Co będziemy dziś robić?
-Właśnie przyszłam...żeby ci powiedzieć,że wyjeżdżam z Aten. Muszę odzyskać ciało Gabrielii i wyruszyć na Syberię.
-Na Syberię?-zdziwił się ---
-Tak.
-A więc szczęśliwej drogi Xeno! I wiedz,że na twojej drodze,spotka cię jeszcze coś bardzo złego.
Xeną przełknęła ślinę. Nie wiedziała co powiedzieć. Wyszeptała tylko cicho:
-Żegnaj.
Droga powrotna z Grecji okazała się dla Xeny lepsza niż myślała. Teraz,kiedy miała już tę ogromną nadzieję na odzyskanie przyjaciółki wrócił jej nawet dobry humor.
Piątego dnia powrotu Xena usiadła nad rzeką. Przypominała sobie jak dawno temu uczyła Gabrielę łowić ryby. Łza spłynęła po jej policzku. Dzień był wyjątkowo gorący,a Xena postanowiła odpocząć,a przy okazji na myśl przyszedł jej Ares. Ostatnimi dni był jej bardzo bliski. Pomagał jej nie chcąc nic w zamian i był dla niej podporą w ciężkich chwilach. Momentami nawet zaczęła myśleć,że się w Aresie...
Jej rozmyślania przerwał nikt inny jak sam obiekt rozmyślań Xeny.
Znów pojawił się w imponującej poświacie i stanął przed Xeną,tak piękny,jak jej się wydawało,jak nigdy dotąd.
-Ares!-nieśmiało ucieszyła się wojowniczka.
-Jeszcze nigdy nie cieszyłaś się z mojego powodu. Dotychczas przeważnie bardzo nie lubiłaś,kiedy się zjawiałem...
-Racja...-szepnęła gorzko Xena i odeszła spakować swoje rzeczy zostawiając Aresa w tyle.
-Ej,ej,ej!-krzyknął Ares-To nie znaczy,że ta postać rzeczy mi się nie podoba.
Xena powoli odwróciła się w jego stronę i spojrzała mu w oczy.
-Wszystko dzieje się zbyt szybko. Niczego nie jestem już pewna...-wsiadła na konia i dodała-Wiem tylko,że teraz jesteś mi bliższy niż kiedykolwiek...
Następnie ruszyła z impetem i odjechała w stronę gorącego słońca.
Do swojej znajomej u której zostawiła ciało Gabrielii dojechała już tego samego wieczora. Sama się zdziwiła,że droga powrotna zajęła jej mniej czasu. Może dlatego,że teraz jechała do celu...
Kiedy zeskoczyła z konia był już późny wieczór. Nie tracąc ani sekundy wpadła niczym strzała do domu cyganki.
Rozejrzała się dookoła,lecz nigdzie nie widziała ciała Gabrieli. Zaczęła z wolna się denerwować,ale zamierzała zachować zimną krew.
-To ty.-rzekła z ulgą cyganka widząc wojowniczkę.
-Gdzie jest moja przyjaciółka?
-Ciało twojej przyjaciółki zostały stąd porwane przez dziwną blondynkę z oczyma pełnymi zła.
-Na bogów-szepnęła Xena i wybiegła cała spocona.
-Nie!To nie może być prawda!-powtarzała sobie na zewnątrz.-Nie...
-Moja droga Xeno!-do uszu Xeny dobiegły słowa wypowiedziane z ironią i sarkazmem.
Podniosła głowę i ujrzała --- stojącego niedaleko,naprzeciw niej. Jego irytująca mina,wyrażająca dziwną satysfakcje bardzo zdziwił Xenę.
-Czego chcesz?-spytała wreszcie.
-Czego chcę?-przybliżył się chłopak.-Gdzie podziała się twoja przyjaciółka? Ta mała blond dziwka.
Xena nic nie zrozumiała na czas i pozwoliła przybliżyć się chłopakowi tak blisko,iż mógł on ująć szyję wojowniczej księżniczki w śmiertelny uścisk. Zaczął śmiać się,jak śmieje się tylko jedna osoba.
Moment później jego małe,chłopięce ciało,przeobraziło się w ciało dorosłej kobiety.
Dopiero teraz wszystko dotarło do Xeny,lecz było za późno... Ręka na jej szyji jeszcze mocniej się zacisnęła:
-Xeno! Wiedziałam,że w końcu odnajdę twoją duszę!...-warknęła Alti.

CDN...


Ostatnio zmieniony przez Luna dnia Czw 10:48, 28 Gru 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Luna
Bogini - Administratorka



Dołączył: 24 Mar 2006
Posty: 914
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: 320 m n.p.m.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:30, 27 Gru 2006    Temat postu: Hope of evil

"Hope of evil"

Written by Xenka


W poprzednim odcinku:

Gabriela nie miała szans na przeżycie... Wojowniczka w pierwszej chwili nie wiedziała co zrobić. Nie wiedziała co się dzieje,nie wiedziała nic. Dopiero po chwili podniosła głowę i zobaczyła miejscowych opryszków walczących na miecze. Miała pewność,że to od nich przyleciał ten zabłąkany sztylet. Odpięła Chakram i jak najmocniej umiała cisnęła nim przed siebie. Chakram ze śmiertelnym świstem pozbawił życia walczących wojowników. Dopiero teraz uświadomiła sobie co się stało. Ból,który rozszarpał jej piersi wydał z siebie straszliwy ryk:
-NIE!!!!!!!!!!!!!!!

Szybkim ruchem wyszarpnęła z pomiędzy krzaków podglądacza. Ku jej zdziwieniu nie był to następny uzbrojony wojownik,który chce zgładzić wojowniczą księżniczke. Był to młody chłopak,przestraszony i wyraźnie gotowy na śmierć ze strony uzbrojonej kobiety.
-Kim jesteś?-spytała zaskoczona Xena.(...)
Xena zaprosiła go do ogniska i teraz razem ogrzewali się przy ogniu.
-Moge wyruszyć z tobą do Grecji??-spytał chłopak.

-Chcesz odzyskać Gabrielę?-wyszeptał jej Ares prosto do ucha.
Xena nic nie odpowiedziała,tylko jeszcze mocniej wtuliła się w jego uścisk.

(..)-Daleko na północy. W kraju amazonek,na zimnej i niedostępnej Syberii,w grocie czterech żywiołów,mieszka stara szamanka. Posiadła ona moc,która przewyższa nawet potęgę greckich bogów... Ona potrafi przywrócić Gabrielę do życia.-rzekł Ares.(...)

(...)-To ty.-rzekła z ulgą cyganka widząc wojowniczkę.
-Gdzie jest moja przyjaciółka?
-Ciało twojej przyjaciółki zostały stąd porwane przez dziwną blondynkę z oczyma pełnymi zła.
-Na bogów-szepnęła Xena(...).

(...)Ręka na jej szyji jeszcze mocniej się zacisnęła:
-Xeno! Wiedziałam,że w końcu odnajdę twoją duszę!...-warknęła Alti.




Stalowy uścisk na szyji wojowniczki coraz bardziej się zaciskał,powoli odcinając Xenie jakikolwiek dostęp do oddechu.
-Wiele przeszłam,żeby cię odnaleźć!-mruknęła Alti-Jak widzisz udało mi się uwolnić! -I jestem potężniejsza niż kiedykolwiek!-krzyknęła.
-Nie w tym życiu!-waknęła Xena i silnym kopnięciem odrzuciła szamankę na parę metrów od siebie.
Alti szybko się pozbierała i znów zajrzała Xenie głęboko w oczy,przywołując cierpienia z jej przeszłości.
Xena upadła jak długa na zimną ziemię pod ciosami Najary sprowadzonymi przez Alti z przeszłości. Wojowniczka jednak nie poddała się i wykorzystując moment nieuwagi Alti podbiegła do niej i zaczęły walkę wręcz. Alti z niebywałą łatwością parowała ciosy Xeny. Trzask metalu na ubraniu Alti,zgrzyt skórzanej zbroi na Xenie. Wszystkie te dźwięki towarzyły mistrzowskiej walce dwóch kobiet. Nareszcie Alti zmęczona nierówną walką,przywołała wspomnienie,w którym Xena jest powalana ogromnym pniem drzewa. Xena z ogromnym trzaskiem uderzyła plecami o drzewo stojące na jej drodze i osunęła się bezsilnie na kolana.
-Ostatnim razem kiedy się widziałyśmy...!-krzyknęła szamanka-Uwięziłaś moją duszę!... Teraz powracam i jestem większym złem niż byś mogła sobie wyobrazić!
Już zamierzała zadać wojowniczce ostateczny cios,znów przywołując rany z jej przeszłości,lecz nagle koło klęczącej Xeny pojawił się Ares.
-Dosyć Alti!-krzyknął.
-Ares...-Alti zaczęła spacerować-Bóg Wojny!-dodała z pasją.
-Nawet nie próbuj ze mną walczyć,Alti!
-W porządku!-rzekła Alti-Powodzenia w podróży na Syberię!-rzuciła złośliwie.
Następnie zrobiła coś,co zaparło Xenie dech w piersiach... Alti zniknęła w magicznej poświacie,tak,jak tylko znikają bogowie! Chyba,że dostała taką moc od jakiegoś boga...
Xena z trudem wstała z kolan. Zgarbiona i kaszląca powędrowała do swojego konia i z wielkim wysiłkiem na niego wsiadła.
-Nie podziękujesz mi za uratowanie ci życia?-krzyknął Ares.
Xena zawróciła konia w na północ.
-Sam wpędziłeś mnie w te tarapaty.
Po tych słowach dumna wojowniczka ruszyła przed siebię. Do Syberii... Ojczyzny amazonek,oraz kolebki powstania Alti!
Wiedziała,że kieruje się do jaskini wroga; wiedziała także,że tym razem prawdopodobnie nie uratuje życia.
"Najważniejszą dla mnie rzeczą jest Gabriela. I jeśli jest nadzieja,że mogę przywrócić ją do życia,nie cofnę się przed niczym"-powiedziała sobie w duchu.
Powoli jechała przez Syberyjski las... Dokoła otaczały ją tylko drzewa pokryte północnym śniegiem. Las był mroczny i chował w sobie wiele tajemnic...
-Brać ją!-nagle z głuszy rozległ się krzyk kobiety.
W chwilę potem z drzew zaczęły zeskakiwać kobiety ubrane w leśne,brązowe stroje... amazonki!
Poczęły okrążać Xenę nie wypowiadając przy tym,ani słowa.
-Źle zrobiłeś,że wkroczyłeś na ziemie Amazonek.-oznajmiła chrapliwym głosem kobieta wyłaniająca się spomiędzy tłumu Amazonek.
Gdy Xena ją ujrzała serce poczęło bić jej mocniej,a jej oddech na chwilę wygasł. Po paru sekundach Xena odzyskała mowę i wyksztusiła z siebie z niedowierzaniem:
-Yakut?
-Xena?-spytała tamta z równie zaskoczonym głosem-Ależ to nie możesz być ty! Minęło tyle lat!
-To długa historia.-zawiadomiła ją Xena zeskakując z konia.
-A gdzie jest Gabriela?-spytała Yakut rozglądając się dokoła.
Xena zrobiła zmartwioną minę lecz nic się nie odezwała.

-Nie wydaje mi się,żeby przywrócenie Nadziei do życia było dobrym pomysłem.-oznajmił Ares stojąc nad zwłokami córki Gabrieli i wpatrując się w jej złowieszczą minę.
-Kiedy Nadzieja ożyje,wieczne zło zapanuje na ziemi,bo Dahak dojdzie do władzy...-rzekła Alti-A wtedy zgładzę ich oboje i stanę się "Niszczycielką Narodów".-dodała Alti i zakończyła swym złowieszczym śmiechem wychodząc z jaskini.
Ares został sam z niepewną miną,czując,że wyjdzie z tego wszystkiego coś złego.

-Więc mówisz,że spałyście 25 lat!?-zastanawiała się Yakut.
-Jak susły.-dodała żartobliwie Xena.
-Myślisz,że uda ci się ożywić Gabrielę?
-Nie wiem. Ale czuję,że za tym wszystkim znów stoi Ares.
Xena wstała i zaczęła przechadzać się po namiocie w którym rozmawiała ze starą przyjaciółką. Z zamyślenia wyrwały ją dopiero słowa Yakut:
-Minęło wiele czasu...
Xena odwróciła się w jej stronę i uśmiechnęła.
-Wiele razy myślałam...-ciągnęła Yakut-co stało się z wojowniczą księżniczką. Często nawet,leżąc w łóżku snułam sobie historie o twoich przygodach...
-Yakut!...-przerwała jej Xena przykucając przy niej i ujmując ją za dłonie-Wydaje mi się,że dusza Gabrieli jest w wielkim niebezpieczeństwie!
Yakut prawie w ogóle się nie zmieniła. Nadal promieniała radością i spokojem. Tylko te kilka zmarszczek psuły ogólny efekt. Jednak dzielna amazonka nadal była pełna energii i wigoru. Gotowa stawić czoła złu...
-Dusza Alti znów jest na wolności...-szepnęła Xena.
-Przecież ostatnim razem uwięziłyśmy duszę Alti!-przerwała amazonka.
-Widocznie ktoś,albo coś,musiało uwolnić moc Alti... Tylko po co...-zastanowiła się Xena.
-Jest coś o czym musisz wiedzieć.-rzekła Yakut z wielce poważną miną.-Od dłuższego czasu nawiedza nas demon ciemności,imieniem Dahak.
-Dahak...-powtórzyła Xena z trudem przełykając ślinę.
-Słyszałaś o nim?
-Aż za wiele.-szepnęła gorzko Xena powoli stając na równe nogi.
-Nawiedza naszą wioskę tylko podczas spotkań królowych Amazonek. Nawiedza nas wtedy zabijając kilka z nich i odlatuje.-Po chwili dodała-Nie wiem po co mu krew królowych,ale jeżeli tego nie zatrzymamy,na świat spadnie zło jakiego jeszcze nie było.
-Co zamierza zrobić Alti?-zastanawiała się Xena.
-Posłuchaj mnie!-jeknęła Yakut podrywając się z krzesła-Myślę,że tym razem przyjdzie ci stanąć do ostatecznej potyczki z Alti. Musisz być gotowa!
-Co masz na myśli?
-Aby ostatecznie pokonać Alti...-Yakut podeszła od tyłu do Xeny i położyła jej rękę na ramieniu-Musisz zacząć walczyć jej bronią.
-Mam stać się szamanką?
-Nie...,musisz stać się "Niszczycielką Narodów"!!

Xena wyszła z namiotu,była bardzo zdenerwowana i chyba po raz pierwszy tak bardzo bała się konfrontacji ze złem. Wiele razy stawiała czoła Alti,lecz tym razem Alti była potężniejsza niż kiedykolwiek. Poza tym Dahak... "Co knujesz draniu?"-zastanawiała się w duchu Xena. W zamyśleniu prawie wpadła na Aresa.
-To ty...-rzuciła gorzko i ruszyła dalej.
-Ej! Nie chcesz wiedzieć po co przyszedłem?-krzyknął Ares.
Xena odwróciła się na chwilę i odrzekła z zimną miną:
-Nie!
Po tych słowach ruszyła przed siebię.
-Ok,ok,ok! W czym rzecz?-krzyczał Ares podążając za wojowniczką.
Xena gwałtownie się odwróciła i złapała go za szyję.
-Wszystko wiem! Złączyłeś siły z Alti,aby zniszczyć mnie i zapanować nad światem. Ale nie wiwatuj jeszcze!-następnie dodała przez zaciśnięte zęby-Nawet jeśli miałabym cię zabić!
Odwróciła się i szybkim krokiem poszła przed siebie.

-O tak...-szepnęła Alti kucając nad zwłokami Nadziei. Dziewczyna ubrana była w czerwoną szatę,przyozdobioną dziwnymi symbolami-Jesteś pełna mocy... Czuję to... Kiedy tylko przywrócę cię do życia z pomocą tego...chłoptasia-dodała z irynią-Odbiorę ci całą władzę i razem z Dahakiem stanę na czele jego armii,aby stać się "Niszczycielką Narodów"!
W tej chwili za plecami Alti pojawił się Ares.
-Xena wie o naszej współpracy.
-Xena!-warknęła z gniewem Alti i skoczyła na równe nogi-Tym razem nawet Xena nie pokrzyżuje moich planów... I gdybyś pozwolił mi ją wtedy zabić...!-Alti odeszła kawałek od Aresa.
-Nigdy nie pozwolę ci zabić Xeny!
-Jesteś taki sam jak ona!-warknęła Alti-Słaby i głupi! Ale bez obaw... Kiedy powołam tę dziewczyną do życia-spojrzała na Nadzieję-Zniszczę ciebie i tą twoją...Xenę.-dodała z ironią.
Jednak czuła,że nie może czekać tak długo. Postanowiła wykorzystać swoje moce już teraz.
Spojrzała Aresowi głęboko w oczy przywołując wspomnienie,w którym Ares zostaje powalony gromem Zeusa.
I tym razem bóg wojny upadł na ziemię rażony gromem. Wstał powoli z bardzo zdziwioną miną.
-Jestem potężniejszym wojownikiem niż kiedykolwiek mogłeś sobie wyobrazić!-krzyknęła Alti.
Ares nie miał najmniejszego zamiaru walczyć z szamanką,więc znikł w purpurowej poświacie.

-Aby pokonać tak potężną szamankę jak Alti...-rzekła Yakut wchodząc do ogromnej jaskini-Musisz posiąść siłę równie wielką,jaką włada ona.
Jaskinia była ciemna,cicha i mokra. Cała zasnuta była pajęczynami. Jak długa pokryta grobami amazonek.
-Co tu robimy?-spytała Xena "walcząc" z następną pajęczyną.
-To królowe zgładzone dawno temu przez ciebie. Za czasów kiedy zawarłaś przymierze z Alti.
Po chwili dodała stając nad jednym z grobów:
-Musisz posiąść tę moc,którą posiadła Alti!
-Chcesz żebym znów przeniosła się do świata umarłych?-zirytowała się Xena.
-To jedyne wyjście. Alti posiadła moc przewyższającą ludzkie wyobrażenie. Jeżeli nie dorównasz jej z mocą będziesz zgubiona.
-Zacznij przygotowywać ceremonię!-rzekła gorzko Xena.
Xena wraz z Yakut poszły starej nestroki rodu Amazonek,gdyż jak twierdziła Yakut,jej błogosławieństwo jest potrzebne,aby Xena mogła skontaktować się ze zmarłymi Amazonkami. Weszły do obszernej jaskini. Na samym końcu,pośrodku siedziała stara kobieta. Ubrana w rytualny strój,wyglądała jakby przygotowywała się do tej najważniejszej podróży życia.
-Syene!-wypowiedziała z wielką powagą Yakut-To Xena. Aby odzyskać przyjaciółkę chce przenieść się do świata umarłych i porozmawiać z Amazonkami.
-Zbliż się mężna wojowniczko!-poprosiła Syene z wielkim wysiłkiem w głosie.
-Potrzebuję twojej krwi,aby przenieść się do świata zmarłych.
-Wiem... I wiem więcej niż ci się wydaje. Dusza twojej przyjaciółki jest w wielkim niebezpieczeństwie!-zaniepoiła się kobieta-Musisz czym prędzej obronić ją przed wiecznym potępieniem! Los świata leży w twoich rękach!
Po tych słowach wzięła do ręki rytualny sztylet Amazonek i nacięła wewnętrzną stronę dłoni. W tym czasie Xena zdążyła już wypić krew niedawno zabitej sarny.
Po jej twarzy spływała krew rytualnego zwierzęcia.
Xena przybliżyła się do starej Amazonki i chwyciła ją za rękę,wcześniej rozcinając swoją własną.
-Moja krew pozwoli ci powrócić do świata żywych,a moje błogosławieństwo da ci możliwość przejścia między umarłych! Niech się więc stanie! Ruszaj przed siebie!
Xenie zaczęło gwałtownie kręcić się w głowie. Cały świat zaczął wirować,a w głowie wojowniczki pojawiały się niekształtne obrazy. Natychmiast potem jej oczy poczęły widzieć majaki,po czym wojowniczka upadła na ziemię.

-Boję się o Xenę!-szepnęła Yakut do Syene-Jeżeli zmarłe Amazonki nie zechcą Xena,mogą nie wypuścić Xeny do świata żywych. Xena wiele razy przenosiła się do świata umarłych,lecz jeszcze nigdy nie ryzykowała tak bardzo jak teraz! Jej życie jest w wielkim niebezpieczeństwie!
-Xena to niezwykle silna kobieta-rzekła Syene zmęczonym głosem-Lecz nawet ja nie wiem czy wyjdzie z tego cało.
Yakut z lękiem spojrzała na ciało Xeny leżące na podłodze.

Poczuła okropny ból głowy. Ledwo stanęła na nogach. Było jej niedobrze i kręciło jej się w głowie. Xena nie czuła się tak źle od czasu kiedy była w ciąży z Evą.
Świat w którym się znalazła nie różnił się zbytnio od naszego. Wojowniczka znajdowała się w ciemnym lesie. Mrocznym i wilgotnym,a parne powietrze utrudniało oddychanie. Xena czuła,że już kiedyś była w tym miejscu,ale za nic nie mogła sobie przypomnieć skąd. Wydawało jej się,że wiele,wiele lat temu,właśnie tutaj wydarzyło się coś okropnego.
-To Xena! Brać ją!-rozległ się krzyk z nikąd.
Nagle ni stąd ni zowąd Xenę zaczęły otaczać Amazonki i zatoczyły wokół niej koło.
Xena znów poczuła,że skądś zna te kobiety,lecz nie miała czasu na rozmyślania,gdyż nacierały na nią amazonki.
Skok,salto,lądowanie,cios,parowanie. Xena powtarzała to już któryś z koleji raz. Lecz amazonki z którymi walczyła były wyjątkowo przebiegłe i Xenie coraz trudniej było się bronić.
-Stop!-krzyknęła nareszcie jedna z amazonek uspokajając swoje siostry.
Po chwili dodała ze wściekłą miną:
-Czego tu szukasz Xeno? Nie dość,że wymordowałaś nas co do jednej,to jeszcze nękasz nas po smierci?
-Zabiłam was?-zdziwiła się Xena. A właściwie nie zdziwiła,lecz zasmuciła.
-Co do jednej!-krzyknęła amazonka-Tylko po to,aby odczyniać swoje diabelskie czary wraz z tą dziwką!
-Alti!
-Alti!-powtórzyła kobieta-Zniszczyłaś nasze ciała,Xeno! Trzymaj się z dala od naszych dusz!
Amazonka odwróciła się tyłem do Xeny i ruszyła przed siebie,a za nią reszta kobiet.
-Zaczekaj!-krzyknęła Xena.
Amazonka zatrzymała się,nie odwracając jednak. Jej siostry zwróciły wzrok na Xenę.
-Ogromne zło zagraża duszy mojej przyjaciółki!-jeknęła Xena-Jej dusza znalazła się w potrzasku!
-Xena,którą znam nie ma przyjaciół!-amazonka w końcu się odwróciła do Xeny.
-Xeny,którą znasz już nie ma.-szepnęła wojowniczka-Jeżeli pomożecie mnie,wasze duszy zaznają pokój!
-Nasze dusze zaznały pokoju,kiedy ciebie tu nie było,Xeno! Odejdź stąd,dopóki jeszcze możesz!
-Nie odejdę! Dla Gabrieli zaryzykuję nawet zostanie w świecie umarłych.
-Wiele dla ciebie znaczy ta dziewczyna. Nie starałabyś się tak dla zwykłej przyjaciółki...
Xena postanowiła przemilczeć tę uwagę.
-A więc po co do nas przyszłaś?-spytała po chwili sucho kobieta.

Po przyobleczeniu Nadziei w czerwoną,obcisłą szatę,bez rękawów,sięgającą nad kolana Alti ułożyła ją na kocu w jaskini i klękła przy niej.
-Już niedługo powstaniesz,moja piękna! Powstaniesz,aby dać mi władzę nieskończoną!

Xena została zaprowadzona w sam środek mrocznego lasu. Amazonki zdawały się jej już nie zauważać i zaczęły zajmować się swoimi sprawami. Ysaya,gdyż tak nazywała się owa amazonka rozmawiając z Xeną stanęła pod drzewem i znów zaczęła rozmawiać z Xeną.
-Jeżeli przebyłaś tak niebezpieczną drogę,aby uratować kobietę,którą kochasz,otrzymasz to po co przyszłaś. Udowodniłaś,że nie jesteś już żądną krwi morderczynią.
-Aby pokona Alti,muszę stać się równie mocna jak ona! Potrzebuję waszej krwi!
Ysaya przez chwilę patrzyła na Xenę,świdrując ją spojrzeniem po chwili spojrzała na drzewo przy którym stały i rzekła:
-Widzisz to drzewo? To właśnie z niego spłynęła krew królowych,kiedy Alti ją zabrała i posiadła moc... Ona nadal tu jest! Jednak nie tak potężna jak kiedyś.
Wzięła do ręki miskę i przystawiła ją do pnia,a z którego powoli,ciureczkiem zaczęła spływać krew.
-Musisz się spieszyć!-ostrzegła Ysaya trzymając miseczkę-Moc,którą obdarzy cię ta krew przestanie działać po jednej dobie. Musiz się spieszyć,aby pokonać zło,w czasie w którym nadal będziesz potężna.
Krew powoli spływała do miseczki,a razem z nią ból,cierpienie i śmierć Amazonek. A także moc,potęgę i siłę...

-Xena nadal nie wraca!-martwiła się Yakut-Boję się,że grozi jej niebezpieczeństwo!
-Też tak uważam.-potaknęła Syene.
Po chwili dodała.
-Myślę,że powinnaś tam wyruszyć! Jeżeli chcesz jeszcze zobaczyć Xenę,idź tam! Uratuj ją! Jesteś jej to winna.
Yakut wielce się przeraziła. Nie wiedziała co ma począć. Z jednej strony bała się wyruszyć do świata umarłych,z drugiej strony była winna Xenie przysługę. Po dłuższym namyśle zdecydowała się!
Wyrusza na ratunek Xenie.
Syene podała jej misę z krwią sarny,z której czerpała Xena przenosząc się w inny świat.
Jej także zaczęło kręcić się w głowie. Świat wirował,a Yakut z hukiem upadła na podłogę.
Znalazła się w ciemnym,mrocznym lesie. Nie wiedziała gdzie jest,lecz wiedziała,że za wszelką cenę musi odnaleźć Xenę.
-Yakut?-zdziwiła się Xena widząc przyjaciółkę w świecie umarłych.
-Xeno!-Yakut podbiegła do Xeny i ją uściskała.
-Co tu robisz? Miałaś czekać na mnie w świecie realnym!-zirytowała się Xena.
-Musiałam tu przyjść! Bałam się,że grozi ci jakieś niebezpieczeństwo!
Xena serdecznie się do niej uśmiechnęła. Cieszyła się z widoku przyjaciółki.
Lecz po chwili spojrzała na jej dłoń. Na bogów! Nie była przecięta! Krew Yakut nie została zmieszana z krwią osoby ze świata realnego!
-Yakut!-szepnęła z przerażeniem Xena.
Yakut dopiero teraz zorientowała się jaki błąd popełniła. Jednak nie czuła żalu. Poświęciła życia za przyjaciółkę i była gotowa na zostanie tutaj.
-Musze znaleźć sposób,żeby cię stąd wydostać!
-Oh nie Xeno! Tu są moje siostry,a żaden ból już mnie tu nie spotka! Zostanę tutaj i zawsze będę wiedziała,że umarłam za najpiękniejszą rzecz na świecie,przyjaźń!
-Oh Yakut!-Xena przytuliła swoją przyjaciółkę,której już nigdy nie zobaczy.
-Już czas,Xeno!-rzekła Ysaya trzymając w ręku misę pełną amazońskiej krwi.
Xena po raz ostatni spojrzała na Yakut. Czuła w sercu wielki ból. Właśnie straciła już drugą przyjaciółkę.
-Ruszaj w drogę,Xeno!-Yakut złapała wojowniczkę za dłonie i szczerze się uśmiechnęła.
-Żegnaj,Yakut!
Po tych słowach Xena przystawiła misę do ust i wypiła krew królowych. Znów poczuła omdlenie. Zemdliło ją i świat zawirował.
Kiedy obudziła się w realnym świecie,natychmiast zwymiotowała na podłogę. Z trudem pozbierała się z podłogi i spojrzała na martwe ciało Yakut.
-Szczęśliwej podróży.-rzekła gorzko i wyszła z jaskini.
Na tronie nadal siedziała Syene. Zaczęła śmiać się złowieszczo i triumfalnie. A jej ciało przekształciło się w ciało Alti.

Wojowniczka czuła się beznadziejnie. Nie dość,że nadal dręczyły ją nudności,to jeszcze jej serce krwawiło jak nigdy dotąd. Czuła jednak w sobie ogromną moc i wiedziała,że krew Amazonek pomoże jej w pokonaniu zła.
-Uwierz mi,że zawsze cię kochałem i nigdy nie przestanę!-krzyknął Ares stojąc kawałek za idącą Xeną.
Na te słowa wojowniczka zatrzymała się i rzekła gorzko:
-Wierzę ci.
Następnie podeszła do niego bliżej i złożyła na jego ustach namiętny i dziki,lecz zarazem ciepły i delikatny pocałunek po czym szepnęła:
-Ja także cię kochałam... Ale teraz kto inny zapanował w moim sercu...
Potem odwróciła się i ruszyła z impetem przed siebię.
Czekała ją największa walka w życiu. Walka o jej największą miłość-Gabrielę... Dzień zbliżał się ku końcowi...

Nie patrząc na to,że się ściemnia Xena dosiadła konia i pomknęła w poszukiwaniu Gabrieli. Nie wiedziała,gdzie szukać jaskini Czterech Żywiołów,lecz czuła,że jej serce ją tam zawiedzie.
Gdy zatrzymała się przed skalną ścianą rozpościerającą się na wiele metrów,ujrzała dopiero,że słońce już schowało się za mroźne, syberyjskie lasy. Xena nagle spostrzegła,że zaczął padać bardzo gęsty śnieg. Czuła,że w jaskini przed którą stoi jest miłość jej życia-Gabriela. Zeskoczyła więc z konia i z szybciej bijącym sercem ruszyła w stronę jaskini. Sama nie była pewna czego bardziej się bała,konfrontacji z Alti,czy ponownego ujrzenia Gabrieli...
Jeszcze kilka kroków i wejdzie do jaskini...
Lecz nagle drogę zastąpił jej Ares.
-Ares!-warknęła ze złością Xena. Wiedziała,że jego pojawienie się przysporzy jej tylko dodatkowych problemów.
-Jesteś pewna,że chcesz tam wejść?
-Gabriela tam jest! Mam ją tam zostawić? Zejdź mi z drogi!
-Wiesz,że jeżeli tam wejdziesz zginiesz?
Xena zmieniła minę,nie czuła już wściekłości. Czuła raczej,że cokolwiek zrobi dla ocalenia Gabrieli,nie będzie tego żałowała,nawet śmierci.
-Dawno temu... Obiecałam Gabrieli,że nie zostawię jej nawet w śmierci...-rzekła gorzko wojowniczka.
-Mimo wszystko,wejście do tej groty może was kosztować nie tylko życia,ale i dusze! Jesteś gotowa na poświęcenie swojej duszy dla Gabrieli?
Xena nic nie odpowiedziawszy wyminęła boga wojny i wsunęła się do jaskini. W środku była duża,wilgotna i czuć było w niej zło...
To co ujrzała Xena wryło ją w podłogę. Jej oczom ukazała się Alti stojąca nad martwym ciałem Nadziei. Sama Alti była jednak odwrócona tyłem do Xeny.
Na końcu groty, przy prawej ścianie leżało ciało Gabrieli.
Alti nie odwróciwszy się nawet,poczuła,że Xena jest w jaskini. Nie odwracając się rzekła:
-Przyszłaś tu,aby ocalić swoją małą przyjaciółkę... Myślałam,że zawładnę jedynie duszą Gabrieli... lecz i twoja należeć będzie do mnie.
Gwałtownie się odwróciła,a moment potem Xena leżała na podłodze powalona wizją z przeszłości.
-A to moja niespodzianka,Xeno!-krzyknęła-Oto Nadzieja!Nadzieja zła! I kiedy posiądę już jej moc,stanę się "Niszczycielką Narodów"!
Alti złapała do rąk rytualny sztylet Dahaka,którym zgładzano dla niego ofiary. Z impetem wbiła go w brzuch leżącej na ziemi Nadziei i odsunęła się na bok.
Nagle oczy Nadzieji otwarły i się i uderzyło z nich zło. Z mroczną miną powstała na nogi i zaczęła rozglądać się dokoła.
Gdy jej oczy zatrzymały się na wojowniczej księżniczce,która zdążyła już pozbierać się z ziemi,ręce córy Dahaka opadły na sztylet zatopiony w jej brzuchu.
Z sadystycznym uśmiechem na twarzy Nadzieja wyciągnęła z brzucha sztylet.
Następnie powolnym krokiem podeszła do Gabrieli i palcem,którym uprzednio przejechała po krwi na sztylecie,przesunęła po jej zimnych ustach.
Gabriela otworzyła oczy i gwałtownie usiadła jak rażona gromem.
-Gabrielo!-szepnęła Xena i podbiegła do przyjaciółki.
Nadzieja wycofała się do tyłu i stanęła obok Alti.
Gabriela nadal była jak wyrwana ze snu.
-Xeno?...-szepnęła patrząc na Xenę.
Wojowniczka mocno ją do siebie przytuliła:
-Jestem kochanie.
-Patetyczne!-skomentowała Alti.
-Matko!-rzekło ciepło Nadzieja.
-Nadzieja!-Gabriela spojrzała na córkę i wstała.
-Matko!,mój ojciec,Dahak,powołał cię ponownie do życia,abyś razem ze mną i nim zawładnęła światem.
Gabriela po raz pierwszy poczuła,że ktoś jest dla niej ważniejszy od Xeny i od świata. Czuła w sercu,że właściwie byłaby w stanie porzucić Xenę i odejść do Nadziei,ale właściwie...
-Nadziejo...-Gabriela wyciągnęła dłoń w stronę córki. Nadzieja postąpiła tak samo.
Xena poczuła,że musi wkroczyć do akcji! Podskoczyła i z wyskoku powaliła Nadzieje na ziemię.
-Ja także mam dla ciebie niespodziankę Alti-krzyknęła dumnie Xena.
Teraz był czas,aby wykorzystać moce syberyjskich amazonek.
Xena spojrzała Alti w oczy,tak jak szamanka to czyniła,gdy powalała swoich wrogów wizjami. Tak i Xena przywołała wizję z przeszłości Alti,a szamanka jak wystrzelona z procy wyleciała kilka metrów do tyłu.
Nadzieja postanowiła bronić swojej sojuszniczki i spojrzała z nienawiścią na Xenę. Jej wzrok zaczął palić ciało Xeny. Xena powoli zaczęła jęczeć.
-Przestań Nadziejo!-krzyknęła Gabriela.
Nadzieja jak na komendę przestała znęcać się nad Xeną.
-Ta mała dziwka ma rację! To nasza walka.-uśmiechnęła się mrocznie Alti.
Alti znów spojrzała Xenie głęboko w oczy zadając jej ciosy z przeszłości. Xena jednak nie dając za wygraną podbiegła do szamanki i zaczęła zadawać jej ciosy. Na przemian rękami,nogami oraz od czasu do czasu przywoływała cierpienia Alti z przeszłości.
W pewnej chwili Alti przywołała wizję śmierci Xeny na krzyżu. Na rękach wojowniczki pojawiły się bolesne rany. Xena upadła na kolana jęcząc z bólu.
Waleczna bardka chcąc bronić przyjaciółkę z impetem napadła na Alti. Tym razem siły były wyrównane,Gabriela z wielką siłą i wściekłością coraz bardziej zaczęła zbliżać się do pokonania Alti. Szamanka nie chcąc polec pod ciosami Gabrieli,przywołała wizję:
Xena będąc pod czarem zła rzekła:
-Połamać jej nogi!-rzuciła i z pogardą spojrzała na ukrzyżowaną Gabrielę.
Gabriela upadła na ziemię wijąc się i krzycząc z bólu.
Xena wkroczyła do akcji. Spojrzała na Alti i powaliła ją wizją ich walki w przeszłości.
-Dość tego!-krzyknęła Nadzieja i wyciągnięciem palca uzdrowiła nogi swojej matki. Następnie spojrzała na Alti i zaczęła dusić ją spojrzeniem. Alti ostatnim tchem spojrzała na nią i śmiertelnie zraniła wizją z przeszłości. Tak jej się przynajmniej wydawało...
Nadzieja upadła na ziemię obficie krwawiąc. Alti zaczęła obsesyjnie śmiać się jak zawsze kiedy wygrywa. Gabriela podbiegła do córki i przy niej kucnęła:
-Nadziejo!-rozpłakała się Gabriela.
-Matko...-szepnęła Nadzieja-To moment wyboru,czy to co łączy cię z Xeną jest silniejsze od twojej matczynej miłości?
Gabriela spuściła głowę. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Kochała Nadzieję,ale z Xeną łączyło ją głębsze uczucie.
-Co za uczucie sprawia,że matka wyrzeka się dziecka?-krzyknęła sarkastycznie Alti.
Nadzieja spojrzała na nią i zaczęła mordować szamankę mocą daną jej od ojca. Alti poczuła rozdzierający ból i padła na kolana.
-Pociągnę cie za sobą,Xeno!-krzyknęła ostatkiem sił Alti i skoczyła w stronę Xeny. Xena w ostatnim monecie przywołała wizję,kiedy Alti nabija się na występ w drzewie. Z ciała szamanki trysnęła krew i upadła ona z jękiem na ziemię.
Nadzieja znów spojrzała na Gabrielę. Oczyma pełnymi miłości i oddania,dała jej do zrozumienia jak bardzo jej na niej zależy.
Powoli wstała z ziemi i spojrzała na Xenę uzdrawiając jej rany.
Gabriela oniemiała z wrażenia. Nie wierzyła w to,że zła Nadzieja uzdrowiła jej przyjaciółkę.
-Czemu to zrobiłaś?-spytała z niedowierzaniem Gabriela.
-Chodź ze mną matko!-rzekła Nadzieja-Już na zawsze będziemy w trójkę.
Gabriela podeszła do córki.
-Kocham cię,Nadziejo-rzekło ze łzami w oczach i niespodziewanie zatopiła sztylet w ciele córki.
-...Ale na świecie jest zbyt dużo zła!
Nadzieja zsunęła się po jej ciele i opadła na ziemię.
-Sztylet Żywiołów...Jest w stanie zabić nieśmiertelnego!-szepnęła Xena.
Ale natychmiast potem podbiegła do Gabrieli i ją objęła. Gabriela mocno wtuliła się w przyjaciółkę.
-Tak bardzo cię kocham,Gabrielo!-szepnęła Xena patrząc Gabrieli w oczy-Jesteś miłością mojego życia!
-Mądrze postąpiłaś!-do przyjaciółek dobiegł głos starej kobiety. Rozpoznały w niej cygankę,która wywróżyła Gabrieli śmierć.
-To ty...-szepnęła Xena.
-Jestem królową czterech żywiołów. I wiem,iż dobrze postąpiłyście,idąc drogą miłości.
Xena i Gabriela równocześnie serdecznie się uśmiechnęły. Jednak zaraz straciły humor,gdy w jaskini pojawił się Ares.
-O wszystko obwinisz mnie?-spytał.
Xena gwałtownie obróciła się nadal trzymając Gabrielę w objęciach.
-Odejdź stąd!
-Najpierw mnie...
-Odejdź stąd!-krzyknęła z całej siły wojowniczka.
Ares dając za wygraną zniknął w poświacie.
Xena i Gabriela z miłością spojrzały sobię w oczy.

Gabriela siedziała na głazie stojącym przed jaskinią. Postanowiły wyruszyć jeszcze tej nocy,wiedziały,że i tak nie uda im się zasnąć.
-Idziemy?-spytała z uśmiechem Xena podchodząc do przyjaciółki.
-Zapomniałaś to spakować!-poinformowała Gabriela pokazując Xenie kilka zwojów.
-Oh to nic!-rzuciła Xena wsuwając zwoje do torby wiszącej na koniu.
-To zwoje! Pisałaś w zwojach!-ucieszyła się Gabriela.
-To naprawdę nic!-Xena jeszcze promienniej się uśmiechnęła.
Obie znów ruszyły w drogę. Gabriela zatrzymała w rękach zwój i zaczęła go czytać w myślach.
-"Widzę oczyma mej duszy,kobietę nagą i niewinną,piękna i słodką...-zaczęła czytać na głos Gabriela-Czy jest coś co powinnam wiedzieć?-spytała po chwili dziewczyna.
Xena zatrzymała się i ujęła przyjaciółkę za ramiona.
-Jedyne,co powinnaś wiedzieć,to,to,że cię kocham,malutka.
Usta Xeny nie były w stanie wypowiedzieć nic więcej,gdyż zbliżyły się do ust Gabrieli i połączyły z nimi w pełnym namiętności i upojenia pocałunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess: Polskie Forum XWP Strona Główna -> Fan Fiction Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin